Przemek Budzynski wrote:
> http://miasta.gazeta.pl/krakow/1,35800,3075546.html
No szczesliwie dzieciakow nie napadli ...ale powetowali sobie
na pamiatkach klubowych a za przeciwnikow mieli sekretarki klubowe.
BTW: nie napadli na siedzibe Stowarzyszenia Sympatykow tylko na budynek
Klubowy KS.Cracovia (to cos jak CWKS w Warszawie czyli stowarzyszenie
skladajace sie z tego co do SSA nie weszlo)
We lbach sie juz dzieciakom kompletnie poprzewracalo.
"Chuligani zaatakowali siedzibe Stowarzyszenia Sympatykow KS Cracovia
Niecodzienny byl to napad. Napastnicy nie wzieli drogiego sprzetu,
zadowolili sie dwoma koszulkami i flaga. W srode chuligani w barwach
Wisly Krakow napadli na siedzibe Stowarzyszenia Sympatykow KS Cracovia.
Przed godz. 14 do budynku KS Cracovia w parku Jordana wpadla grupa
zamaskowanych bandytow w wieku 16-18 lat (swiadkowie nazwali ich
"szczeniakami"). Twarze mieli zakryte szalikami w barwach Wisly.
Chuligani nie zabrali odtwarzacza CD ani dekodera Canal+, telewizor
tylko przewrocili. - Ale pozbawili nas bezcennych pamiatek! Przed
100-leciem zaczynalismy gromadzic tu wszystkie najcenniejsze trofea.
Zniszczyli puchary lekkoatletow - ubolewala czlonkini stowarzyszenia.
Obecni na miejscu kibice byli zgodni: to nie byl napad rabunkowy,
bandyci chcieli zniszczyc i zbezczescic barwy oraz pamiatki klubowe
Cracovii. To wlasnie dwie pasiaste
koszulki oraz flaga o wymiarach metr
na poltora padly lupem chuliganow. - Spala ja na najblizszym meczu -
krecili glowami czlonkowie stowarzyszenia.
- Bandyci weszli cichutko jak myszki, a cale zdarzenie trwalo 10, moze
15 sekund. Siedzielismy przy zamknietych drzwiach, gdy uslyszelismy huk.
Bylismy przekonani, ze to wlasciciel znajdujacej sie w naszym budynku
silowni upuscil jakies ciezary. Ale gdy odglosy sie powtorzyly,
wybieglismy z pokoju - wspomina sekretarka Monika Nazim, ktora w czasie
napadu byla w budynku, ale w innym pomieszczeniu.
Poxniej swiadkowie zobaczyli tylko uciekajacych zlodziei kotlujacych sie
przy wyjsciu. Straty wyceniono na 10 tys. zl. Rozbito gablote,
poprzewracano krzesla oraz stoly oblozone obrusami na odbywajace sie
dzien wczesniej spotkanie oplatkowe. Na stoliku lezala przewrocona choinka.
- To prymitywne chamstwo i zdziczenie. A wszystko przed samymi swietami
- piekli sie prezes stowarzyszenia Jozef Lassota. - Przeciez to nie jest
siedziba kiboli. My prowadzimy tu dzialalnosc na rzecz mlodziezy i
pomagamy lekkoatletom - nie mogl sie nadziwic. Lassota juz powzial
dodatkowe srodki bezpieczenstwa. Oprocz okratowanych okien i monitoringu
w w budynku zostanie zainstalowany domofon. Oznacza to, ze do nie
wejdzie tu kto chce i kiedy chce. A tak bylo do tej pory. - Trudno robic
z siedziby twierdze, ale najwyraxniej bez ochroniarza juz nic sie nie da
zrobic - mowi Lassota.